Marketing partyzancki pod lupą…

By | 5 kwietnia 2017 | 0 Komentarze

Nudna reklama, to przysłowiowy strzał w kolano. Od lat powielane schematy z biegiem czasu przestają być atrakcyjne i nie zwracają naszej uwagi. Albo zwracają, by za moment zniknąć w meandrach naszej pamięci. Na przeciwnym biegunie dumnie prezentuje się reklama nietypowa, ciekawa, nieszablonowa. Taka, która poza treścią, zwraca naszą uwagę również formą. Tę formę realizacji nazywamy marketingiem partyzanckim.

Guerilla = ambient?

Guerilla, ambient, komunikacja niestandardowa. W szeregu pojęć łatwo jest się zatracić i stracić istotę znaczenia. Warto wiedzę na ten temat usystematyzować, bo powyższe nazwy, to nie jest jedno i to samo, a zazwyczaj są zamiennie (i mylnie) używane.

Guerilla marketing, to angielskie określenie marketingu partyzanckiego (ang. guerilla – partyzantka). Są to działania, które tak jak zostało wcześniej wspomniane, promują w sposób nowatorski i niekonwencjonalny, ale co ważniejsze – przy niskim nakładzie budżetu.

Ambient zaś najłatwiej jest określić jak nośnik, który poprzez niestandardowe użycie, nabiera kreacyjnego charakteru.


Poczujesz się jak w domu będąc w środku wielkomiejskiej dżungli

Niskobudżetowa forma reklamy zawsze znajdzie zainteresowanie zarówno wśród małych podmiotów, dopiero co raczkujących, jak i wielkich gigantów. Ci pierwsi decydują się na nią, bo to światełko w tunelu na zaistnienie w świadomości potencjalnych klientów. Ci drudzy, po przetestowaniu standardowych nośników, chcą ponownie zwrócić na siebie uwagę i jednocześnie zatrzymać swoich stałych fanów.

Przykłady można mnożyć. Guerilla stała się celem dla takich marek, jak Frugo, Ikea, Allegro, Mountain Dew, Heyah, Nivea, czy Pepsi i długo można by jeszcze wymieniać. Ich nietradycyjne podejście do tematu spowodowało ponowne zwrócenie na nich świateł reflektorów, jak na zapomniane gwiazdy powracające na estradę.

Ikea postanowiła umilić powroty z miasta do domu, aranżując na stacjach w metrze wystrój domowego salonu. Część składów pociągów, zamiast typowych siedzeń, miała wygodne, designerskie kanapy. Cel? Kojarzenie produktów Ikea jako tych, na które może pozwolić sobie każdy, a dodatkowo utrwalanie ich w pamięci jako synonimu wygody i designu.

 

Pozostałe ciekawe przykłady zastosowania marketingu partyzanckiego.

 

 

 

Przede wszystkim kreatywność i inwencja. Te dwa słowa w skrócie oddają istotę marketingu partyzanckiego. I choć w Polsce wciąż jest on w powijakach, to im dalej na Zachód, tym liczniejsze przykłady zastosowania tej odmiany marketingu. A przecież przepis jest prosty: niski budżet, w połączeniu z dobrym pomysłem pozwoli zapisać się w pamięci na pewno na dłuższy czas.

Magdalena Filipiuk

Technik organizacji reklamy.
Studiowała Marketing, specjalizacja reklama w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu w Szczecinie.
Interesuje się marketingiem, grafiką i designem.